Nazwa Biełomorkanał do dziś dnia budzi grozę i fascynację. Złośliwi twierdzą, że lewą stronę wykopu kopali ci którzy opowiadali dowcipy polityczne, a prawą ci którzy ich słuchali. Dzięki propagandzie kanał stał się symbolem sowieckiej epoki - symbolem wątpliwego i niepotrzebnego nikomu sukcesu okupionego setkami tysięcy ofiar. Oprócz słynnego kanału nazwa Biełomor kojarzy się również z legendarnymi papierosami – Biełomorami, nazwę których Jan Krzysztof Kelus porównał do Auschwizów z filtrem.
Łączący morze Białe z jeziorem Onega kanał Białomorski na pierwszy rzut oka nie robi dziś wielkiego wrażenia. Szerokością przypomina kanał Żerański w Warszawie, a surowy i jednolity krajobraz nie zachęca zbytnio do głębszej refleksji. Dopiero dokładniejsze przyjrzenie się betonowym śluzom na których widoczne są ślady prymitywnego szalunku sprawia, iż do obserwatora dociera ogrom wysiłku i cierpienia, kosztem którego obiekt ten został zbudowany.
Ze względu na swą szerokość i głębokość kanał nie nadje się do przeprowadzania prawie żadnych współczesnych statków. Obecnie ruch na kanale jest bardzo niewielki, ale sam obiekt pozostaje pod ścisłą ochroną i wciąż obowiązuje na nim zakaz fotografowania – oficjalnie jest to miejsce strategiczne, nieoficjalnie wiadomo, iż czasami przez kanał przeciągane są z Morza Białego dla odbycia prób na bezpiecznych wodach Onegi różnorakie wynalazki objęte tajemnicą wojskową. W dobie dzisiejszej techniki satelitarnej taki powód wydaje się być co najmniej debilny, ale nie zapominajmy że mamy do czynienia z państwem nie do końca normalnym.
Co dziwne kanał stanowi do dziś powód do dumy dla okolicznych mieszkańców. W położonym nieopodal kanału Miedwiedżgorsku ludzie są dumni nie tylko z samej budowli, ale również i z czasów w których powstawał. W miejscowym muzeum dokładnie zrekonstruowano gabinet naczelnika budowy kanału oraz zgromadzono wiele przedmiotów związanych z historią jego powstania. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie wydźwięk całej wystawy, która zamiast oddawać cześć ofiarom gułagu wychwala wielkość Związku Radzieckiego, nostalgia za którym wciąż jest żywa, zwłaszcza w miejscach zapomnianych przez Boga i ludzi, takich jak Miedwiedżgorsk.
Papierosy 5 klasy.
Nazwa Biełomorkanał przylgnęła także do legendarnych papierosów, określanych według rosyjskich, i tak niezbyt wyśrubowanych norm, jako papirosy 5 kategorii. W języku rosyjskim występują dwa odrębne słowa określające wyroby tytoniowe: cigariety czyli typowe papierosy oraz papirosy czyli staromodne fajki z długą tekturową tutką zakończone krótkim kawałkiem bibuły z tytoniem. Biełomorkanał zalicza się właśnie do tego drugiego typu. Dzięki swej nazwie i charakterystycznemu opakowaniu Biełomorkanały stały się takim samym symbolem sowieckiej epoki jak wódka Stolicznaja czy piosenki Wysockiego. Archaiczny wygląd, niezwykła moc i podły smak tworzyły wokół Biełomorów swoisty klimat czegoś nieprzeciętnego i owianego mgiełką tajemnicy. Sam papieros składa się z długiej tekturowej tutki zakończonej króciutką bibułą z tytoniem. Tekturową tutkę zagniata się w charakterystyczny sposób, dzięki czemu ułatwia ona trzymanie oraz skutecznie chłodzi dym. Taki sposób produkcji papierosów został porzucony na zachodzie wkrótce po II wojnie światowej, jednak w byłych republikach sojuza jest stosowany do tej pory. Obecnie Biełomory wytwarzane są w Rosji, na Białorusi i Ukrainie. Ze względu na niską cenę – ok. 60 gr za paczkę cieszą się dużą popularnością. Opakowanie praktycznie nie zmieniło się przez ostatnie pół wieku. Dodano jedynie akcyzę i ostrzeżenia o szkodliwości palenia. Zwłaszcza te ostatnie są szczególnie przydatne, gdyż Biełomor jest jednym z najmocniejszych papierosów świata. Zawiera pięciokrotnie więcej nikotyny i smoły niż zwyczajne wyroby tytoniowe do których przywykli ludzie zachodu. Ciekawostką jest fakt, iż milicja wyłapuje młodych ludzi palących Biełomory. Spowodowane jest to tym, iż pomysłowa młodzież zamiast tytoniu upycha w bibule marichuanę.
Biełomory znalazły szerokie zastosowanie w rekonstrukcji historycznej, przynajmniej w tych grupach, które dbają o pełny realizm dotyczący nawet najmniejszych szczegółów. I chodzi tu nie tylko o „koszerny” wygląd rekonstruowanej postaci, ale także o doznania towarzyszące wczuciu się w rolę. Z biełomorem rzeczywiście można poczuć się jak bojec Krasnoj Armii. A i ochota na palenie czegokolwiek po czymś takim przechodzi, więc jeżeli chcemy wyzwolić się ze szponów nałogu to śmiało - Biełomorkanał.
Tekst, zdjecia i opracowanie: Adam "Kaczor" Kaczyński