Język polski English  
 

lang =1 cat = 136 art_id= 347 galeria =

Dziś Wtorek, 09 czerwca 2026 r.
Imieniny Pelagii i Felicjana



 
 
Strona Główna->PUBLIKACJE->Wasze Publikacje

Recon 29 w USA - zapamiętali tam nas!! cz.2


Dalszy ciąg tej pasjonującej opowieści ...


18 maja 2007 - Fort Campbell dzień 3 i 4

Piątek 18 maja zapowiada się bardzo uroczyście. Dziś ma odbyć się defilada wszystkich pododdziałów 101st ABN. Pech akurat chce, że nie będzie na niej 3 Brygady, a więc i naszych Rakkasans z 3 Batalionu 187 Pułku Piechoty, bo są na ćwiczeniach. Na ogromnej łące nieopodal zbiornika wodnego z wielkim logo 101st ABN wszystkie szeregi prezentują się imponująco. Na początek przemarsz dywizyjnej orkiestry i weteranów wszystkich wojen, w której brały udział orły. Potem jak to bywa przemawiają zaproszeni goście oraz dowódca dywizji. Odznaczono dwóch żołnierzy roku :) a potem bardzo ładnie przemaszerowały wszystkie pułki. Gdy już troszkę sytuacja się uspokoiła przyszła pora na nas. Przedstawiono nas gościowi, którym okazał się Vice Szef Sztabu Armii USA Generał Richard Cody, który dostał od nas koszulkę grupy oraz polski beret generała wojsk MSWiA. Generał Cody podarował każdemu z nas okazjonalne żetony. Następny był Generał Major Jeffrey J. Schloesser - dowódca 101st ABN, który również dostał od nas prezenty, między innymi beret polskich spadochroniarzy w randze generała dywizji, czyli równego mu rangą. Generał bardzo ciepło wspominał polskich żołnierzy, z którymi miał okazję współpracować w Bośni. Generał również podarował nam żetony przedstawiające godło 101 Dywizji Powietrznodesantowej. Po wspólnej fotografii, generał zaprosił nas do udziału w Air Show, który miał się rozpocząć następnego dnia w ramach Week of Eagles 2007. Dzień kończymy wizytą w kolejnym sklepie militarnym, prowadzonym przez weterana wojny w Wietnamie, kapitana Davida Coata, który opowiedział nam historię swojego udziału w filmie Green Berets z Johnem Waynem. Popołudniu ubiliśmy interes z Firmą Sky Soldiers - w zamian za udział w rekonstrukcji w charakterze tych ''złych’’, czyli Viet Congu odbędziemy lot jednym z ich UH-1 Huey!!! A co lepsze maszyna ta wylatała w Wietnamie ponad 2000 godzin bojowych.

20 maja 2007 - jeszcze w Fort Campbell

Sobota, 20 maja, zapowiada się upalnie i ciekawie... Po ostatnich zakupach w wojskowym PX-ie udajemy się na lotnisko w celu przygotowania do rekonstrukcji. Trzeba tutaj dodać, że pojawili się również inni rekonstruktorzy wojny w Wietnamie z USA, Niemiec i z Francji. I wiemy jedno, że nie mamy żadnych kompleksów...Spotkaliśmy również rodaków z Chicago z 12 Pułku Strzelców Podolskich, którzy specjalnie przyjechali na tę okazję do Fortu Campbell. Szok dla nas i dla nich, bo nie codziennie spotyka się tu rodaków. Ladowny, Doc, Walkie i Sparky oraz jeden Amerykanin, przebrani za partyzantów z VC mają bronić prowizorycznej wioski. Atak ma nastąpić poprzedzony zwiadem OH-6A Loach oraz atakiem dwóch AH-1 Cobra. Po bardzo realistycznym ataku z powietrza połączonym z pokazami umiejętności miejscowych saperów, następuje lądowanie dwóch UH-1 Huey z desantem G.I. Kto wie jak skończyłaby się ta potyczka gdyby stawką nie był lot Huey'em. Udało się! Dostaliśmy to, co chcieliśmy. Sam lot to niesamowite wrażenie, zupełnie inne niż lot samolotem, gdzie wszystko jest za oknem. Tutaj wiatr i podmuch płatów wirnika wyciska resztki powietrza z płuc. I ten charakterystyczny chrapliwy dźwięk, o którym tyle słyszeliśmy od weteranów. Nie sposób nie zapomnieć tego.

Na koniec miłe zaskoczenie. Część z nas otrzymała od sierżanta szefa z 5 Grupy Sił Specjalnych mundury ACU oraz inne elementy współczesnego ekwipunku.

O 18.45, z żalem opuszczamy Fort Campbell, w którym przeżyliśmy tyle wspaniałych chwil... Przed nami 700 mil i cała noc jazdy do Waszyngtonu.

20 maja 2007 - lot UH-1B

Serdeczne pozdrowienia znad Fort Campbell, KY !!!!! :) :)

 

21 maja 2007 - stolica USA

Do Waszyngtonu dotarliśmy w południe i dzięki pomocy naszej znajomej, która mieszka tutaj od ładnych paru lat udało nam się sprawnie zobaczyć to co chcieliśmy. A więc gmach Pentagonu, cmentarz Arlington wraz z miejscem pochówku Keenedych oraz niesamowitą zmianę warty pod Grobem Nieznanego Żołnierza, Ścianę Poległych w Wietnamie oraz Biały Dom. Noc spędziliśmy w młodzieżowym hostelu w centrum miasta. W przeciwieństwie do poprzednich miejsc tu mielismy mały problem z kupieniem czegoś na kolację późnym wieczorem. W stolicy USA siłą rzeczy najwięcej czasu poświęcilismy Ścianie, która jest miejscem szczególnym dla Amerykanów. To widać po ich zachowaniu. Są w różnym wieku, ale wszyscy pełni zadumy i skupienia. Mimo że od wojny upłynęło już tyle lat ciągle można tu zobaczyć ludzi we łzach, listy i zdjęcia tych którzy nie wrócili….. Ruszamy do Atlantic City…..

22 maja 2007 - małe Las Vegas

Atlantic City przywitało nas wieczorną ferią kolorowych świateł. Są tutaj kasyna i hotele największych amerykańskich sieci jak Cesar’s Palace, Taj Mahal, Trumph Plaza. Śpimy w Hotelu Comfort Inn i rzeczywiście jest on komfortowy za przyzwoite pieniądze. Miasto słynie jako centrum rozrywki Wschodniego Wybrzeża oraz jest idealnym miejscem dla kogoś kto kocha zakupy. Kupę ludzi straciło tu (bądź zdobyło) fortunę. Nie możemy sobie odmówić przyjemności przejścia się po „jaskiniach hazardu’’;) Za dnia odpoczywamy po naszym turnee na plaży nad Oceanem. Po za tym to dobre miejsce na zakupy. Wiodące marki mają tu swoje „outlety"-sklepy z końcówkami serii. Niektóre rzeczy są szokująco przecenione. Korzystamy w miarę naszych możliwości z tej okazji. Jutro ruszamy do Nowego Jorku.

23 maja 2007 - New York, New York

Do Nowego Jorku dotarliśmy 23 maja pod wieczór i zatrzymujemy się w Econo Lodge w dzielnicy Union City na New Jersey. Dzielnica jest głównie zamieszkana przez ludność latynoską i hinduską. Gnamy na lotnisko JFK bo pora już oddać nasze cztery kółka, które służyły nam idealnie przez ponad 3500 km. Do wyporzyczalni mamy kawał drogi z New Jersey na szczęście jeden z uczestników naszej wyprawy – Grześ, zdecydował się przedłużyć okres wynajmu swojego auta. To dobrze bo ciężko by było wracać autobusem do motelu póżnym wieczorem blisko 30 mil. Tej nocy Manhattan przytłoczył nas swoim ogromem. To co zostało po WTC jest szokujące! Blisko 6 lat po zamachach 11 września 2001 r. niektóre budynki noszą ślady tego co tu się wydarzło. Na miejscu strefy zero powstanie Freedom Tower - pomnik ofiar - wieżowiec. Szybkie zakupy na Manhattanie, ciekawe spostrzeżenia natury obyczajowej :) i powrót na drugą stronę rzeki Hudson. Jutro zaczniemy właściwe zwiedzanie...

25 maja 2007 - New York 2 dni

O Nowym Jorku napisano już całe książki i przewodniki. Cóż można dodać więcej. Trzeba tu przyjechać i zobaczyć to miasto na własne oczy. Można je pokochać albo znienawidzić. Zgiełk uliczny i mrowie ludzi różnych ras, wyznań i przekonań jest trudny do opisania. Co chwila ktoś nas zaczepia, oferuje… Miasto tętni życiem 24 godziny na dobę i ciągle się tutaj coś dzieje. Nasz pobyt zbiegł się z obchodami „Fleet Week” - tydzień floty. Co krok spotykamy ludzi obojga płci w charakterystycznych uniformach US Navy albo USMC. To były wariackie dwa dni dla nas, tym bardziej że temperatura dochodzi do 32 stopni Celsjusza. Zwiedziliśmy Manhattan: Soho, Down Town, Battery Park, Central Park, China Town i Little Italy. Część grupy zobaczyła z bliska Statuę Wolności. Mielismy okazję przejechać się nowojorską taksówką. Mieliśmy w planie zobaczyć lotniskowiec USS Itrepid zacumowany na nabrzeżu w charakterze muzeum. Niestety jest on w remoncie do przyszłego roku :( Żeby poznać choć trochę NY, trzeba by zostać tu dłużej, a nam niestety brakuje czasu. Na pewno USA są bardzo różnorodnym krajem kulturowo i trudno to opisać w paru zdaniach. Ale to co przeżyliśmy pozostanie w nas na długo. Na lotnisku JFK meldujemy się już o pierwszej po południu ... Pora wracać do Polski :)

27 maja 2007 - to już koniec tej pięknej przygody

I stało się, jesteśmy już w Warszawie ... koniec wycieczki, przygody, szaleństwa. Teraz pozostały już tylko wspomnienia, zdjęcia i filmy. Może jednak już za niedługo będziemy uczestnikami kolejnego bardzo ciekawego wyjazdu - ale to się dopiero okaże :)

Narazie trzeba ochłonąć po tej podróży i przygotować jakąś relację z wyjazdu.

Serdecznie dziękujemy tym, którzy trzymali za nas kciuki i wspierali nas duchowo, myślami i dobrym słowem. Dzięki za to, że zaglądaliście na ten blog i czytaliście nasze posty oraz oglądaliście zdjęcia. Niech Ci, którzy nie pojechali żałują :P :P


 

 Tekst: Seka i Walkie

Foto: Cassie, Kebab, Mirek, Monk, Piodik, Seka, Walkie

Opracowanie: Doc

Recon 29





DRUKUJ

POWRÓT